Ble. Z racji anomalii pogodowych myślę od dwóch dni o tym, żeby zrobić sobie ponczo. Niby jedno mam, nawet wklejałam tu zdjęcie, ale jakoś zaczęły odrzucać mnie połączenia kolorystyczne. Ponadto doszłam do (smutnego) wniosku, że większość rzeczy, które zrobiłam dla siebie, jest albo w paski, albo w różne odcienie tego samego koloru - nie mam chyba nic jednolitego. Trochę to mało praktyczne.
Jeszcze się nie zdecydowałam na kolor, myślę nad jasnym (bardzo jasnym)fioletem, mam też żółty i łososiowy, ale chyba będą zbyt krzykliwe. Zapytam mojego doradcę kolorystycznego, tzn. męża :)
Ale! mimo marudzenia i opieki nad Synkiem, staram się dłubać kocyk i bluzkę. Poniżej zdjęcia dokumentujące stan aktualny:
Kocyk rośnie w oczach :) Bardzo podoba mi się to zestawienie kolorystyczne.
Bluzka też nie najgorzej wygląda, może zdążę ją zrobić, nim nadejdzie lato :p
W gratisie: Watson Strażnik Włóczek
Kochany piesek :)
*Przyznam się, pogoda wkurza mnie z jeszcze jednego powodu: mam nowe spódnice i nowe buty, ale kiedy jest tak zimno, niespecjalnie mogę je wykorzystać...A nie po to "odświeża się garderobę", żeby podziwiać nowe ciuchy w szafie.A w ogóle ile można siedzieć w domu?




Piesek uroczy, ale pod wrażeniem jestem szydelkowej pracy:)
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję :)
OdpowiedzUsuńCoś czuję, że ten kocyk będzie świetnie odganiał wszelkie smutki:)
OdpowiedzUsuń:)
Usuń