Jak w tytule - drugi kocyk, dla Helenki, skończony. Mam nadzieję, że się spodoba - nawet nie przyszłej właścicielce (troszkę za mała na ocenianie), lecz jej mamie :)
Oczywiście zmieniłam rodzaj koronki:
W moim aktualnym stanie umysłu ta wydała mi się najbardziej prawdopodobna do zrobienia ;) Na swoje usprawiedliwienie dodam, że gonił mnie czas - bałam się, że nie zdążę wykończyć kocyka do przyszłego piątku i wolałam nie kombinować niepotrzebnie.
Jak wyszło?
Całościowo świetnie, a koronka prawie jak ta w książce :p
W przerwach w dzierganiu robiłam też inne rzeczy, ale to w kolejnym poście :)
A bluzeczka poszła w odstawkę, kocyk był pilniejszy - teraz nie ma usprawiedliwienia, termin do jej skończenia: koniec czerwca (tego roku, żeby nie było). Zobaczymy czy się uda.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dlaczego mi się nie chce?
Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...
-
Nie wiem czy pisałam, że ususzyłam trochę cytrusów - dwie pomarańcze i półtora limonki :) Niespecjalnie miałam pomysł, co potem...Ale wzięła...
-
Zimno i niefajnie, trzeba więc poprawić sobie nastrój :) Nie potrzeba wiele: wiklinowe wieńce, sztuczne kwiaty, klej na gorąco, sprzęt do ci...
-
A tak na poważnie - miałam pomysł i czas do realizacji i są trzy świąteczne (albo: okołoświąteczne) wieńce. Pierwszy to przeróbka wieńca z...






Cudo! Helenka napewno nie zmarznie podczas zimowych spacerów. Dziękujemy ciocia!!!
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę :)
OdpowiedzUsuń