Kocyk dla Helenki dzielnie się robi :) ale muszę lepiej się zorganizować, ponieważ w tym tempie nie zdołam go skończyć do planowanej wizyty (pod koniec miesiąca). Niestety, przy małym człowieczku trudno o regularność w robótkowaniu - zwłaszcza że mój syn posiada jakiś wewnętrzny radar i w momencie, gdy zasiądę do dziergania, zaczyna się drzeć :)
Ale! udało mi się zrobić całkiem sporo, połowa kocyka już za mną:
Najwięcej zabawy czeka mnie PO zakończeniu dziergania - obramowanie. Ponieważ kocyk jest dla dziewczynki, można pobawić się w jakieś koronki...których jeszcze nie umiem robić. JESZCZE. Ambitnie planuję koronkę, jednak nie wiem, czy mi się uda (czy dziecko i czas pozwolą).
Staram się też robić coś dla siebie. Poniżej zaczątek bluzki. Prute trzy razy, żeby wrócić do wzoru, o którym myślałam od początku - ale uznałam, że wykorzystam może inny wzór, żeby nie korzystać z tych samych schematów...Jednak pierwsza myśl przeważnie bywa najlepsza :)
Wolę nie uświadamiać sobie, ile jeszcze roboty przede mną :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dlaczego mi się nie chce?
Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...
-
Nie wiem czy pisałam, że ususzyłam trochę cytrusów - dwie pomarańcze i półtora limonki :) Niespecjalnie miałam pomysł, co potem...Ale wzięła...
-
Zimno i niefajnie, trzeba więc poprawić sobie nastrój :) Nie potrzeba wiele: wiklinowe wieńce, sztuczne kwiaty, klej na gorąco, sprzęt do ci...
-
A tak na poważnie - miałam pomysł i czas do realizacji i są trzy świąteczne (albo: okołoświąteczne) wieńce. Pierwszy to przeróbka wieńca z...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz