Można tak stwierdzić - od paru dni wybitnie nie idzie mi szycie. Wymyślam, kroję, szyję kilka godzin (wielce towarzyski 8miesięczniak nie przyspiesza prac), a efekt jest taki, że wywalam swoje dzieuo do kosza, mamrocząc wybitnie niecenzuralne wyrazy...
Planowałam uszyć rękawice kuchenne, nawet mi szło, ale stwierdziłam, że chyba są za duże - więc obcięłam kawałek, żeby stwierdzić, że stały się za małe...poszło (poleciało ;p ) do kosza.
Zachciało mi się nowej firanko-zasłonki do pralni (albo kotłowni, jak zwał tak zwał): pierwsze próby ze ściegiem krytym na śliskiej materii NIE SĄ dobrym pomysłem, sam projekt polegający na łączeniu fragmentu firanki z cienkim materiałem też nie był za fajny...poszło do kosza. Tu już złapał mnie kryzys, że nie umiem nic szyć itp. Uspokoiłam się, uznałam, że poza stratą czasu i nici są same zyski - zużyty materiał oznacza, że będę mogła niedługo kupić nowy :), a każde szycie czegoś uczy. Nie oszukujmy się, jak na czas posiadania maszyny szyłam niewiele.
Ale-nadal chciałam mieć nową ("nową") firankę do tej pralnio-kotłowni. Firanek mam sporo, dostałam nieużywane od mamy, wiadomo, że na swoim przydaje się wszystko, bo nie ma szans, żeby od razu kupić jakieś ekstra. Znalazłam też pofarbowaną koronkę i zaczęłam kombinować:
Wyszło znośnie, zwłaszcza że poprzednio na oknie miałam takie coś:
Póki ten pierdolnik nie zostanie ogarnięty i dostosowany do swojej właściwej funkcji, nie ma sensu inwestować w drogie firanki. Na tle panującego tam bałaganu nie będzie ich widać :P
Kolejna udana rzecz to pokrowiec na poduszkę na siedzisko. Samo siedzisko - super sprawa, pod spodem są półeczki na koszyczki, idealnie mieszczą szaliki, czapki itp. Wszystko białe, poduszka też. Biała poduszka w przedpokoju...czy muszę wyjaśniać, jak bardzo głupi to pomysł?
Zużyłam starą narzutę, pokrowiec wyszedł udany, ale kolejny spróbuję zrobić może na zamek (ten jest na zakładkę, co sprawia, że ogólnie jest odrobinę za obszerny).
Widok na wnętrze :)
A tu profesjonalnie wyprofilowane boki :D
Może zła passa minie. Nie mam zamiaru darować tym rękawicom kuchennym, już nawet mam plan :) Za to z szyciem firan trochę poczekam.
(to nie żart, mam już 5m woalu i chyba drugie tyle wiśniowego lejącego materiału na zasłony - jednak dochodzę do wniosku, że do nich potrzeba nieco więcej umiejętności niż posiadam obecnie).
środa, 6 grudnia 2017
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dlaczego mi się nie chce?
Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...
-
Nie wiem czy pisałam, że ususzyłam trochę cytrusów - dwie pomarańcze i półtora limonki :) Niespecjalnie miałam pomysł, co potem...Ale wzięła...
-
Zimno i niefajnie, trzeba więc poprawić sobie nastrój :) Nie potrzeba wiele: wiklinowe wieńce, sztuczne kwiaty, klej na gorąco, sprzęt do ci...
-
A tak na poważnie - miałam pomysł i czas do realizacji i są trzy świąteczne (albo: okołoświąteczne) wieńce. Pierwszy to przeróbka wieńca z...







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz