Najpierw chusta:
W zbliżeniach widać świetne guziczki - naszywki :) Nie mogłam się opanować, kupiłam ich ze 20, do tego chyba 20 malutkich srebrnych zawieszek z napisem "made with love" :) i długo nie mogłam się zdecydować, co byłoby tu lepsze, zawieszka czy guziczek. Jak zawsze, kiedy nie umiem podjąć decyzji, pytam męża :) Wybrał i moim zdaniem jest świetnie :D
A co robię teraz?
Ciąg dalszy zielonego - widać chyba, co to może być, ale napiszę :) Na razie mam jeden gotowy tył, teraz robię drugi, docelowo będą dwa pulowerki z odjechanym wzorem (niespodzianka!) dla naszych szkrabów: mojego i siostry.
Toto splątane nie-wiadomo-co to zalążek szalika dla męża, powstaje ze starego szalika, włóczka jest świetna, bo ciemnobrązowa z białymi i jasnymi fragmentami, niejednolita w dotyku (coś a la tweed, chyba), niestety jest też nierówna w grubości...
a to różowe coś z poprzedniego postu - szalik dla mnie. Tzn. na razie jest pół szalika :D ale włóczka już dokupiona i można kończyć.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz