Zaraz koniec listopada - jak ten czas leci! Pozostałam trochę w klimacie świąt i zrobiłam kolejne "jelitkowe" wieńce, tym razem dla mamy i siostry. Mam nadzieję, że się spodobają.
Kształt wyszedł nieco jajowaty, nie mam pojęcia dlaczego. Uważam jednak, że są świąteczne :)
A tu praca pt. "Jak się nie narobić a zrobić wrażenie" ;P Stary przemalowany wieniec i zbędne kokardy zakupione w Pepco (nie polecam, strasznie śmierdzą):
No i poza tym robi się, robi się, robi się:
Myślę, że pod koniec tygodnia coś będzie już zrobione :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dlaczego mi się nie chce?
Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...
-
Nie wiem czy pisałam, że ususzyłam trochę cytrusów - dwie pomarańcze i półtora limonki :) Niespecjalnie miałam pomysł, co potem...Ale wzięła...
-
Zimno i niefajnie, trzeba więc poprawić sobie nastrój :) Nie potrzeba wiele: wiklinowe wieńce, sztuczne kwiaty, klej na gorąco, sprzęt do ci...
-
A tak na poważnie - miałam pomysł i czas do realizacji i są trzy świąteczne (albo: okołoświąteczne) wieńce. Pierwszy to przeróbka wieńca z...








Myślę a raczej wiem,że "jelitkowe" wieńce to będzie HiT👍
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję :) mam nadzieję, że tak będzie :)
OdpowiedzUsuń