środa, 31 maja 2017

Przemalowanie

Moja pierwsza praca opublikowana na tym blogu to czerwone serduszka ozdobione metodą dekupażu. Ponieważ przedpokój, gdzie stanowiły dekorację, zmienił swój wygląd i czerwień bardzo nie pasowała, postanowiłam je odnowić.

Pomalowałam


a następnie ozdobiłam motywami kwiatowymi, w pastelowych kolorach:


 Polakierowałam i mam takie oto nowe-stare zawieszki:



I jeszcze zbliżenie na każde z osobna:






W poprzednim poście pisałam o swoich rozterkach związanych z robioną na drutach bluzeczką. Po namyśle (i poradach męża) sprułam wszystko i zaczęłam robić chustę na szydełku. Póki co jestem zadowolona z efektu, robi się szybko i przyjemnie :)


wtorek, 30 maja 2017

Woreczki na worki :)

Jak w tytule - uszyłam woreczki na worki do śmieci segregowanych. Samą ideę segregacji popieram (niekoniecznie w formie, jaką narzuca mi moje miasto, ale...), natomiast nie popieram pałętających się po domu worków do segregacji.
Ponieważ mam nadmiar materiałów, uznałam, ze można uszyć woreczki i pochować tam niezbędne worki - będą zarazem pod ręką i znikną z oczu.







Myślę, że efekt końcowy jest całkiem zadowalający. Podczas szycia stwierdziłam, że używany przeze mnie materiał jest bardzo atrakcyjny :D i chyba wykorzystam go na poduszki tarasowe.

A tymczasem w kolejce do szycia czeka to:


Muszę tylko mieć odpowiedni nastrój, żeby nic nie popsuć.

Bluzeczka na drutach się robi. Wiem jak ma wyglądać gotowa, ale nie mam za bardzo serca do dłubania - zmuszam się jednak i robię dziennie choć parę rzędów. Kusi mnie, żeby ją spruć i zacząć od nowa...

czwartek, 25 maja 2017

Pościel

Korzystając z obecności męża w domu podczas weekendu, dopadłam do maszyny i uszyłam planowaną pościel dla synka. Dziecku na razie obojętne, pod czym śpi, ale chciałam zrobić coś dla niego (a przy okazji wykorzystać zaległy materiał).

Wyszło przyzwoicie :)







Kolory są wybitnie przekłamane, w rzeczywistości to seledynowa zieleń w białe grochy.


W moim "ogródku" zaczynają pojawiać się zalążki roślin: powoli wychodzi estragon, bazylia i mięta, a na pomidorach są kwiaty i dużo pączków! Sałata i rukola rosną jak opętane!
Byle tak dalej :)




wtorek, 23 maja 2017

Kocyk skończony!

Jak w tytule - drugi kocyk, dla Helenki, skończony. Mam nadzieję, że się spodoba - nawet nie przyszłej właścicielce (troszkę za mała na ocenianie), lecz jej mamie :)

Oczywiście zmieniłam rodzaj koronki:

W moim aktualnym stanie umysłu ta wydała mi się najbardziej prawdopodobna do zrobienia ;) Na swoje usprawiedliwienie dodam, że gonił mnie czas - bałam się, że nie zdążę wykończyć kocyka do przyszłego piątku i wolałam nie kombinować niepotrzebnie.

Jak wyszło?
Całościowo świetnie, a koronka prawie jak ta w książce :p







W przerwach w dzierganiu robiłam też inne rzeczy, ale to w kolejnym poście :)

A bluzeczka poszła w odstawkę, kocyk był pilniejszy - teraz nie ma usprawiedliwienia, termin do jej skończenia: koniec czerwca (tego roku, żeby nie było). Zobaczymy czy się uda.

piątek, 19 maja 2017

Praca wre

...choć na innym polu.
Ostatnio przekształciłam się w ogrodnika - posiałam zioła, sałaty, zaryzykowałam też i posadziłam pomidory! W tamtym roku próbowałam z koktajlowymi i nie do końca się udało, teraz kupiłam 6 krzaczków zwykłych, "dużych" :) Mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie.



Skończyłam też kocyk dla Helenki, ale pokażę go dopiero jak wydłubię coś na kształt koronki. Nawet mam już znaleziony wzór:



wtorek, 9 maja 2017

Postępy

Pogoda jest paskudna, dobijająca, dziwna i wszystko co najgorsze. Śnieg w maju? Zimno tak, że ciągle chodzi się w kurtkach?? Dziś widziałam ludzi w zimowych butach...W marcu było cieplej, znacznie cieplej - a najgorsze w tym wszystkim jest to, że nic nie wskazuje na poprawę pogody i szybkie ocieplenie.

Ble. Z racji anomalii pogodowych myślę od dwóch dni o tym, żeby zrobić sobie ponczo. Niby jedno mam, nawet wklejałam tu zdjęcie, ale jakoś zaczęły odrzucać mnie połączenia kolorystyczne. Ponadto doszłam do (smutnego) wniosku, że większość rzeczy, które zrobiłam dla siebie, jest albo w paski, albo w różne odcienie tego samego koloru - nie mam chyba nic jednolitego. Trochę to mało praktyczne.
Jeszcze się nie zdecydowałam na kolor, myślę nad jasnym (bardzo jasnym)fioletem, mam też żółty i łososiowy, ale chyba będą zbyt krzykliwe. Zapytam mojego doradcę kolorystycznego, tzn. męża :)

Ale! mimo marudzenia i opieki nad Synkiem, staram się dłubać kocyk i bluzkę. Poniżej zdjęcia dokumentujące stan aktualny:



Kocyk rośnie w oczach :) Bardzo podoba mi się to zestawienie kolorystyczne.




Bluzka też nie najgorzej wygląda, może zdążę ją zrobić, nim nadejdzie lato :p

W gratisie: Watson Strażnik Włóczek


 Kochany piesek :)

*Przyznam się, pogoda wkurza mnie z jeszcze jednego powodu: mam nowe spódnice i nowe buty, ale kiedy jest tak zimno, niespecjalnie mogę je wykorzystać...A nie po to "odświeża się garderobę", żeby podziwiać nowe ciuchy w szafie.A w ogóle ile można siedzieć w domu?

piątek, 5 maja 2017

Kocyk nr 2 i zaczątki bluzeczki

Kocyk dla Helenki dzielnie się robi :) ale muszę lepiej się zorganizować, ponieważ w tym tempie nie zdołam go skończyć do planowanej wizyty (pod koniec miesiąca). Niestety, przy małym człowieczku trudno o regularność w robótkowaniu - zwłaszcza że mój syn posiada jakiś wewnętrzny radar i w momencie, gdy zasiądę do dziergania, zaczyna się drzeć :)
Ale! udało mi się zrobić całkiem sporo, połowa kocyka już za mną:



Najwięcej zabawy czeka mnie PO zakończeniu dziergania - obramowanie. Ponieważ kocyk jest dla dziewczynki, można pobawić się w jakieś koronki...których jeszcze nie umiem robić. JESZCZE. Ambitnie planuję koronkę, jednak nie wiem, czy mi się uda (czy dziecko i czas pozwolą).


Staram się też robić coś dla siebie. Poniżej zaczątek bluzki. Prute trzy razy, żeby wrócić do wzoru, o którym myślałam od początku - ale uznałam, że wykorzystam może inny wzór, żeby nie korzystać z tych samych schematów...Jednak pierwsza myśl przeważnie bywa najlepsza :)



Wolę nie uświadamiać sobie, ile jeszcze roboty przede mną :)

Dlaczego mi się nie chce?

Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...