Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale - nie chce mi się. Po prostu jestem zniechęcona wszystkim. Mam rozgrzebaną swoją ostatnią robótkę, wieńce do teraz nie są podklejone (a wystarczy tylko podłączyć pistolet), rzeczy pokupowane z myślą na różne ozdobne pierdółki gniją prawie od roku w koszu z materiałami...
Wstyd. WSTYD. Chociaż po prawdzie wcale się nie wstydzę :) Niemniej trzeba się jakoś ogarnąć, bo powoli to zaczyna być parodia, a nie blog.
W ramach ogarniania zaczęłam chustę dla przyjaciółki, w kolejce jest kolejna, dla koleżanki - obie w ślicznych kolorach, aż mnie skręca z zazdrości, że sama kupiłam inny odcień włóczki (i co dwa dni zmieniam zdanie, co z niego zrobić!):
Zdjęcia wyszły jakieś wyblakłe, kolor jest całkiem inny, piękny odcień niebieskiego. Kolejne zdjęcie postaram się zrobić zbliżone do odcienia rzeczywistego. Druga chusta będzie w odcieniu brudnego różu, bardzo ciekawym.
W międzyczasie odwalamy z Małżonkiem drobny remont: malowanie :) Na razie mamy przemalowaną jedną ścianę w sypialni, a w weekend czeka nas malowanie salonu! Ciekawe, jak to ogarniemy...
Kolor wybrany dla kontrastu z błękitem reszty pokoju, bardzo to ładnie wygląda.
Co do salonu, jeszcze nie mamy do końca wybranego odcienia; obecnie są dwa kolory (beż i bardzo ciemny brąz), ale wolałabym teraz jednolity kolor. Zobaczymy co z tego wyjdzie :)
piątek, 8 czerwca 2018
wtorek, 22 maja 2018
W końcu!
Udało mi się uszyć poszewki! Ogłaszam wielki sukces, materiał kupiłam chyba 3 tygodnie przed Wielkanocą, z okazji której miałam je uszyć...A ostatecznie uszyłam tydzień temu - i tak dobrze, że już teraz o tym piszę :)
Chyba żadne zdjęcie nie oddaje właściwego koloru - ciepły żółty, trochę miodowy...bardzo odpowiedni na wiosnę i lato :)
Mam jeszcze kilka rzeczy do skończenia, parę planów (tylko nie wiem KIEDY to zrobię) i liczę, że uda mi się przynajmniej skończyć to, co zaplanowałam w jakimś normalnym tempie :)
Na zakończenie: mój storczyk
W następnym poście pokażę, jak się ma "ogródek".
Chyba żadne zdjęcie nie oddaje właściwego koloru - ciepły żółty, trochę miodowy...bardzo odpowiedni na wiosnę i lato :)
Mam jeszcze kilka rzeczy do skończenia, parę planów (tylko nie wiem KIEDY to zrobię) i liczę, że uda mi się przynajmniej skończyć to, co zaplanowałam w jakimś normalnym tempie :)
Na zakończenie: mój storczyk
W następnym poście pokażę, jak się ma "ogródek".
niedziela, 6 maja 2018
Zielono mi
Nareszcie jakiś zapał do pracy :) Sezon ogrodowy można uznać za rozpoczęty! Powoli i w bólach, ale coś już posiałam, pojawiły się też pierwsze kwiaty.
Jak to się człowiekowi z wiekiem gust zmienia - dawno dawno temu nie znosiłam pelargonii i uznawałam je za brzydkie, a teraz podobają mi się coraz bardziej.
(spuszczamy zasłonę milczenia na wygląd schodów - pewne rodzaje płytek nie dają się wyczyścić, mimo zapewnień producentów i agresywnej chemii...)
Mam też zaczątek warzywniaka, w tym roku jeszcze w doniczkach - ale jest:
Sałata, rukola i rzodkiewka - już powoli kiełkują.
Zioła: rozmaryn, pietruszka, lubczyk i coś, czego nie pamiętam ;) ale poznam jak wyrośnie :P
Jeszcze - bez zdjęcia - w domu rosną pomidorki, po 15tym maja można je wystawić.
Zakupione róże, czekają na posadzenie, mam nadzieję, że się przyjmą.
Moje przesadzone skrzydłokwiaty, bujnie się rozrosły.
I zreanimowany storczyk - wystarczyło obciąć łodygę do korzeni i jakie piękne pąki!
Z prac okołorobótkowych: ponczo niestety do wywalenia, wyszło coś tragicznego :) a poduszki już skrojone, teraz tylko uszyć :)
Jak to się człowiekowi z wiekiem gust zmienia - dawno dawno temu nie znosiłam pelargonii i uznawałam je za brzydkie, a teraz podobają mi się coraz bardziej.
(spuszczamy zasłonę milczenia na wygląd schodów - pewne rodzaje płytek nie dają się wyczyścić, mimo zapewnień producentów i agresywnej chemii...)
Mam też zaczątek warzywniaka, w tym roku jeszcze w doniczkach - ale jest:
Sałata, rukola i rzodkiewka - już powoli kiełkują.
Zioła: rozmaryn, pietruszka, lubczyk i coś, czego nie pamiętam ;) ale poznam jak wyrośnie :P
Jeszcze - bez zdjęcia - w domu rosną pomidorki, po 15tym maja można je wystawić.
Zakupione róże, czekają na posadzenie, mam nadzieję, że się przyjmą.
Moje przesadzone skrzydłokwiaty, bujnie się rozrosły.
I zreanimowany storczyk - wystarczyło obciąć łodygę do korzeni i jakie piękne pąki!
Z prac okołorobótkowych: ponczo niestety do wywalenia, wyszło coś tragicznego :) a poduszki już skrojone, teraz tylko uszyć :)
czwartek, 19 kwietnia 2018
Bardzo powoli...
Żyję, żyję - ale nie mam jakoś natchnienia na robienie i pisanie. Na pewno swoje robi pogoda, ponadto przeziębienie (swoje i dziecka) nie pomaga.
Póki co grzecznie i bardzo powoli dziergam sobie ażurowy szaliczek, o taki:
Kolor przekłamany - w rzeczywistości to przepiękny błękit.
Muszę się też zmobilizować, aby zszyć ponczo: jego elementy są od dawna gotowe, tylko szyć się nie chce.
Co do komina, który robiłam dla siebie - wyszedł za luźny. A że był robiony z resztek włóczki, bez skrupułów wywaliłam :)
Zaczął się sezon ogrodowy, więc od paru dni myślę, jakie kwiaty kupić do doniczek na dwór, jakie zioła i warzywa zasadzić, co z pomidorami - czy posadzić, ile, jakie (zwykłe czy koktajlowe), W tym roku nie mam jeszcze niestety normalnego ogrodu, będę korzystać z donic i dużych skrzynek :)
Myślę, że następny post będzie obfitował w większą ilość zdjęć - i że będę miała się czym pochwalić :)
Ps-poduszki wiosenne nadal nie uszyte! Wstyd!
Póki co grzecznie i bardzo powoli dziergam sobie ażurowy szaliczek, o taki:
Kolor przekłamany - w rzeczywistości to przepiękny błękit.
Muszę się też zmobilizować, aby zszyć ponczo: jego elementy są od dawna gotowe, tylko szyć się nie chce.
Co do komina, który robiłam dla siebie - wyszedł za luźny. A że był robiony z resztek włóczki, bez skrupułów wywaliłam :)
Zaczął się sezon ogrodowy, więc od paru dni myślę, jakie kwiaty kupić do doniczek na dwór, jakie zioła i warzywa zasadzić, co z pomidorami - czy posadzić, ile, jakie (zwykłe czy koktajlowe), W tym roku nie mam jeszcze niestety normalnego ogrodu, będę korzystać z donic i dużych skrzynek :)
Myślę, że następny post będzie obfitował w większą ilość zdjęć - i że będę miała się czym pochwalić :)
Ps-poduszki wiosenne nadal nie uszyte! Wstyd!
niedziela, 18 marca 2018
Kwieciście
Zimno i niefajnie, trzeba więc poprawić sobie nastrój :) Nie potrzeba wiele: wiklinowe wieńce, sztuczne kwiaty, klej na gorąco, sprzęt do cięcia i wyrobnik (czyt. JA) do roboty ;)
Zrobiłam sobie, zrobiłam też dla mamy i siostry. Wiosenne, jeden z akcentem świątecznym :) W planach są mocno kolorowe, ale muszę zdobyć odpowiednie materiały.
A to efekty wesołych działań:
Przy okazji zrobiłam drugi komin dla siostry:
Kolor bardzo energizujący, zgodnie z życzeniem.
Skończyłam też swój komin i drugą część ponczo - pokażę jak pozszywam (a długa to droga, muszę jeszcze toto namoczyć i ponapinać).
Zrobiłam sobie, zrobiłam też dla mamy i siostry. Wiosenne, jeden z akcentem świątecznym :) W planach są mocno kolorowe, ale muszę zdobyć odpowiednie materiały.
A to efekty wesołych działań:
Przy okazji zrobiłam drugi komin dla siostry:
Kolor bardzo energizujący, zgodnie z życzeniem.
Skończyłam też swój komin i drugą część ponczo - pokażę jak pozszywam (a długa to droga, muszę jeszcze toto namoczyć i ponapinać).
środa, 28 lutego 2018
Różności + komin nr 1
Jak to sie człowiekowi z wiekiem zmienia gust - kiedyś nie znosiłam kominów. Jeszcze wiosną czy wczesną jesienią może być, lekki komin z materiału, bardziej dekoracyjny niż grzejący. W zimie musiałam owijać się szalikiem, bo w szyję ma być ciepło :) Niedawno kupiłam gruby komin z przeznaczeniem na obecną porę roku i wymyśliłam, że zrobię cienszy z włóczki na początek wiosny.
Zrobiłam, wysłałam zdjęcia siostrze...
i nie dość, że robię sobie kolejny, to jeszcze czekam na włóczkę na drugi komin siostrzany :)
Ale! Robi się przyjemnie, same oczka prawe-lewe, a efekt jest.
Na szyi wygląda bardzo przyjemnie. Swój (oby) komin robię z tej samej włóczki, z dodatkiem drugiego odcienia niebieskiego, ponieważ istnieje realne niebezpieczeństwo, że jednego koloru by nie starczyło.
A teraz obiecane w tytule różności, czyli ostatnie nabytki książkowe:
Tu bardziej z myślą o przyszłych zabawach z siostrzenicami i synkiem :)
Tu dwie ciekawe pozycje - muszę tylko zacząć je czytać i znów wrócić do szycia:
Coś do wykorzystywania resztek włóczek. Znów kwestia czasu do przeczytania i próbowania
Ta wręcz zabytkowa pozycja to prezent od mamy. Niektóre wzory są świetne :)
I jeszcze - nowy zestaw szydełek Knit Pro:
Ładne, kolorowe i dobrze się nimi robi :)
Poza tym w planach mam to:
Wprawdzie zdjęcie do gory nogami, ale chyba widac co na nim jest. Liczę, że jeszcze w tym tygodniu ta bezkształtna sterta zmieni się w coś ekstra ;)
Zrobiłam, wysłałam zdjęcia siostrze...
i nie dość, że robię sobie kolejny, to jeszcze czekam na włóczkę na drugi komin siostrzany :)
Ale! Robi się przyjemnie, same oczka prawe-lewe, a efekt jest.
Na szyi wygląda bardzo przyjemnie. Swój (oby) komin robię z tej samej włóczki, z dodatkiem drugiego odcienia niebieskiego, ponieważ istnieje realne niebezpieczeństwo, że jednego koloru by nie starczyło.
A teraz obiecane w tytule różności, czyli ostatnie nabytki książkowe:
Tu bardziej z myślą o przyszłych zabawach z siostrzenicami i synkiem :)
Tu dwie ciekawe pozycje - muszę tylko zacząć je czytać i znów wrócić do szycia:
Coś do wykorzystywania resztek włóczek. Znów kwestia czasu do przeczytania i próbowania
Ta wręcz zabytkowa pozycja to prezent od mamy. Niektóre wzory są świetne :)
I jeszcze - nowy zestaw szydełek Knit Pro:
Ładne, kolorowe i dobrze się nimi robi :)
Poza tym w planach mam to:
Wprawdzie zdjęcie do gory nogami, ale chyba widac co na nim jest. Liczę, że jeszcze w tym tygodniu ta bezkształtna sterta zmieni się w coś ekstra ;)
czwartek, 15 lutego 2018
Post dedykowany mojej Babci
Dziś chcę przedstawić pracę nie moją, a mojej kochanej Babci, która nauczyła mnie robić na drutach i zaszczepiła pasję do rękodzieła.
Moja Babcia to dla mnie niedościgniony mistrz- nie czyta ze schematów, tylko patrząc na samo zdjęcie robótki potrafi dokładnie odwzorować wzór! Nie wiem do teraz, jak to możliwe, ale tak po prostu jest. Co najśmieszniejsze, Babcia uważa, że to ja jestem ta zdolniejsza, bo umiem czytać schematy. No cóż, możemy się kłócić :)
Wyrób Babci to sweterek dla mojej siostrzenicy, robiony jak widać wzorem urozmaiconym: wzór ryżowy z tyłu i w rękawkach, warkocze z przodu. Dodać do tego dziurki na guziki, których nigdy nie robiłam, bo się po prostu boję :p i dzieło gotowe :) Guzików jeszcze brak-jak doszyję, wstawię nowe foto.
Mam nadzieję, że kiedyś (niedługo) zrobienie takiego sweterka nie będzie mnie przerastać :)
A poniżej moje skromniutkie wytwory: skończona chusta i dwie robótki aktualne:
Moja Babcia to dla mnie niedościgniony mistrz- nie czyta ze schematów, tylko patrząc na samo zdjęcie robótki potrafi dokładnie odwzorować wzór! Nie wiem do teraz, jak to możliwe, ale tak po prostu jest. Co najśmieszniejsze, Babcia uważa, że to ja jestem ta zdolniejsza, bo umiem czytać schematy. No cóż, możemy się kłócić :)
Wyrób Babci to sweterek dla mojej siostrzenicy, robiony jak widać wzorem urozmaiconym: wzór ryżowy z tyłu i w rękawkach, warkocze z przodu. Dodać do tego dziurki na guziki, których nigdy nie robiłam, bo się po prostu boję :p i dzieło gotowe :) Guzików jeszcze brak-jak doszyję, wstawię nowe foto.
Mam nadzieję, że kiedyś (niedługo) zrobienie takiego sweterka nie będzie mnie przerastać :)
A poniżej moje skromniutkie wytwory: skończona chusta i dwie robótki aktualne:
wtorek, 30 stycznia 2018
Co powstało z szalika
Jak zapowiedziałam, szalik został spruty. Zrobiłam z niego komin - mąż zadowolony, bo mu się podoba (czy będzie nosić, to inna kwestia :p ), ja też jestem zadowolona, ponieważ wyszło nieźle.
Zdjęcia mało artystyczne, ale coś chyba widać:
Butelka niespecjalnie nadaje się na takie pokazy :)
Kolor mocno rozjaśniony, ale widać dobrze wzór - najprostszy, tzw. dżersejowy (prawe-lewe).
W następnym poście pokażę skończoną (mam nadzieję!) chustę, nowe szydełka i to, co robię w międzyczasie :)
Zdjęcia mało artystyczne, ale coś chyba widać:
Butelka niespecjalnie nadaje się na takie pokazy :)
Kolor mocno rozjaśniony, ale widać dobrze wzór - najprostszy, tzw. dżersejowy (prawe-lewe).
W następnym poście pokażę skończoną (mam nadzieję!) chustę, nowe szydełka i to, co robię w międzyczasie :)
poniedziałek, 15 stycznia 2018
Szalik i (kolejna) chusta
Zgodnie z zapowiedzią, prezentuję gotowy szalik dla Małżonka. Też nie jestem zbyt zadowolona, pewnie po sezonie (albo i wcześniej) spruję i zrobię na nowo :p Miał być miękki i ciepły - udało się tylko z tym ciepłym. Sama nie wiem, czy to wzór, czy podwójna nitka...może jednak zamiast machać szydełkiem, trzeba było chwycic za druty?
Niemniej szalik wygląda tak:
Jak już będę wiedziała co z nim zrobić, napiszę :)
EDYCJA (16.01) - po naradzie z szanownym Małżonkiem szalik został brutalnie spruty, teraz robi się komin :)
A tu kolejna chusta się dzierga, powoli zaczynam mieć tego wzoru dość - ale jest szybki, łatwy i efektowny, zwłaszcza z grubszej włóczki.
W przerwach pruję wszystko to, co zrobiłam ale nie wyszło jak powinno - chustę wiosenną (myślę nad kolorowym wiosennym kominem albo jakimś cienkim bezrękawnikiem), w kolejce czeka mój szalik - będzie pewnie wiosenny szal ażurowym wzorem. No cóż, człowiek uczy się na błędach. Nie lubię prucia, ale lepsze to niż stos rzeczy, których nie noszę bo coś tam...
Niemniej szalik wygląda tak:
Jak już będę wiedziała co z nim zrobić, napiszę :)
EDYCJA (16.01) - po naradzie z szanownym Małżonkiem szalik został brutalnie spruty, teraz robi się komin :)
A tu kolejna chusta się dzierga, powoli zaczynam mieć tego wzoru dość - ale jest szybki, łatwy i efektowny, zwłaszcza z grubszej włóczki.
W przerwach pruję wszystko to, co zrobiłam ale nie wyszło jak powinno - chustę wiosenną (myślę nad kolorowym wiosennym kominem albo jakimś cienkim bezrękawnikiem), w kolejce czeka mój szalik - będzie pewnie wiosenny szal ażurowym wzorem. No cóż, człowiek uczy się na błędach. Nie lubię prucia, ale lepsze to niż stos rzeczy, których nie noszę bo coś tam...
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Dlaczego mi się nie chce?
Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...
-
Nie wiem czy pisałam, że ususzyłam trochę cytrusów - dwie pomarańcze i półtora limonki :) Niespecjalnie miałam pomysł, co potem...Ale wzięła...
-
Zimno i niefajnie, trzeba więc poprawić sobie nastrój :) Nie potrzeba wiele: wiklinowe wieńce, sztuczne kwiaty, klej na gorąco, sprzęt do ci...
-
A tak na poważnie - miałam pomysł i czas do realizacji i są trzy świąteczne (albo: okołoświąteczne) wieńce. Pierwszy to przeróbka wieńca z...



















































