niedziela, 6 maja 2018

Zielono mi

Nareszcie jakiś zapał do pracy :) Sezon ogrodowy można uznać za rozpoczęty! Powoli i w bólach, ale coś już posiałam, pojawiły się też pierwsze kwiaty.

 Jak to się człowiekowi z wiekiem gust zmienia - dawno dawno temu nie znosiłam pelargonii i uznawałam je za brzydkie, a teraz podobają mi się coraz bardziej.




(spuszczamy zasłonę milczenia na wygląd schodów - pewne rodzaje płytek nie dają się wyczyścić, mimo zapewnień producentów i agresywnej chemii...)

Mam też zaczątek warzywniaka, w tym roku jeszcze w doniczkach - ale jest:

Sałata, rukola i rzodkiewka - już powoli kiełkują.

Zioła: rozmaryn, pietruszka, lubczyk i coś, czego nie pamiętam ;) ale poznam jak wyrośnie :P

Jeszcze - bez zdjęcia - w domu rosną pomidorki, po 15tym maja można je wystawić.


Zakupione róże, czekają na posadzenie, mam nadzieję, że się przyjmą.


 Moje przesadzone skrzydłokwiaty, bujnie się rozrosły.

I zreanimowany storczyk - wystarczyło obciąć łodygę do korzeni i jakie piękne pąki!

Z prac okołorobótkowych: ponczo niestety do wywalenia, wyszło coś tragicznego :) a poduszki już skrojone, teraz tylko uszyć :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego mi się nie chce?

Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...