poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Miłe złego początki...

...choć mam nadzieję, że tak źle nie będzie.
 Z namowy dwóch wspaniałych dziewczyn założyłam bloga, gdzie mam się chwalić swoimi wyrobami i czekać na słit komentarze :)

Na zachętę - pierwsza próba dekupażowa. Serduszka znalazłam w Obi, za niecałe 9 zł. Były całkiem znośne, ale przestały mi się podobać, uznaliśmy więc z Panem Mężem, że co szkodzi je odmienić  - zawsze może wyjść coś fajnego.
Jestem zadowolona, choć widzę, ile błędów popełniłam!!! Nie macie pojęcia, jak ciężko przykleić fantazyjny kształt z serwetki cieniuśkiej jak włos...

Najpierw pomalowałam serca czerwonym lakierem:



 Potem należało przykleić na serca wybrane wzory z serwetek:





Później przyszedł czas na lakierowanie i schnięcie.


 Miejsce docelowe to ściana w przedpokoju, za wiele nie widać na tym zdjęciu, ale w rzeczywistości prezentują się ładnie. Nawet bardzo ładnie.

Z całą pewnością to nie jest ostatnia zabawa z dekupażem w moim życiu :)

3 komentarze:

  1. Pierwsza! Ekstra wyszło. Czekam na więcej! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne te serduszka!!! Życzę kolejnych owocnych przygód z decoupage :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, na pewno będę się dalej bawić :)

    OdpowiedzUsuń

Dlaczego mi się nie chce?

Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...