Zaraz koniec listopada - jak ten czas leci! Pozostałam trochę w klimacie świąt i zrobiłam kolejne "jelitkowe" wieńce, tym razem dla mamy i siostry. Mam nadzieję, że się spodobają.
Kształt wyszedł nieco jajowaty, nie mam pojęcia dlaczego. Uważam jednak, że są świąteczne :)
A tu praca pt. "Jak się nie narobić a zrobić wrażenie" ;P Stary przemalowany wieniec i zbędne kokardy zakupione w Pepco (nie polecam, strasznie śmierdzą):
No i poza tym robi się, robi się, robi się:
Myślę, że pod koniec tygodnia coś będzie już zrobione :)
poniedziałek, 27 listopada 2017
piątek, 17 listopada 2017
Coraz bliżej Święta :)
A tak na poważnie - miałam pomysł i czas do realizacji i są trzy świąteczne (albo: okołoświąteczne) wieńce.
Pierwszy to przeróbka wieńca z ubiegłego roku: posrebrzony i obwieszony nowymi błyskotkami, do tego pasująca kolorystycznie wstążka:
Na żywo bardzo ładnie to lśni i błyszczy, niestety pogoda jaka jest, każdy widzi, a zdjęcia robione telefonem zawsze będą zdjęciami robionymi telefonem :)
Dwa kolejne to realizacja popularnego dość wieńca materiałowego, po prawdzie robione na próbę, czy coś w ogóle z tego wyjdzie. Bez ozdób wyglądały - wg mojej siostry - jak splątane jelita... Z ozdobami wyglądają tak, że siostra sobie zażyczyła jeden, ale z nieco innego materiału :) Znając życie, zrobię dwa, żeby jeden był dla mamy też.
A oto wieńce jelitkowe:
Na warsztacie dalej chusta i czapka...po prawdzie druga czapka, gdyż albowiem pierwsza wydała mi się zbyt cienka. No więc teraz robię grubasa z 3 włóczek i mam ogromnego stracha, czy mi materiału starczy :)
Pierwszy to przeróbka wieńca z ubiegłego roku: posrebrzony i obwieszony nowymi błyskotkami, do tego pasująca kolorystycznie wstążka:
Na żywo bardzo ładnie to lśni i błyszczy, niestety pogoda jaka jest, każdy widzi, a zdjęcia robione telefonem zawsze będą zdjęciami robionymi telefonem :)
Dwa kolejne to realizacja popularnego dość wieńca materiałowego, po prawdzie robione na próbę, czy coś w ogóle z tego wyjdzie. Bez ozdób wyglądały - wg mojej siostry - jak splątane jelita... Z ozdobami wyglądają tak, że siostra sobie zażyczyła jeden, ale z nieco innego materiału :) Znając życie, zrobię dwa, żeby jeden był dla mamy też.
A oto wieńce jelitkowe:
Na warsztacie dalej chusta i czapka...po prawdzie druga czapka, gdyż albowiem pierwsza wydała mi się zbyt cienka. No więc teraz robię grubasa z 3 włóczek i mam ogromnego stracha, czy mi materiału starczy :)
poniedziałek, 13 listopada 2017
Kolejne małe formy
Powoli dłubię chustę dla siostry i mam zamówienie na kolejną; w kolejce stoi czapka dla Hani - w zasadzie zrobiona, tylko trzeba doszyć pompony i oczy (nie chce mi się strasznie, nie wiadomo czemu); na dniach dojdzie włóczka na szalik dla mnie - żeby nie było, że robię wszystkim, a dla siebie nic...Cośtam jeszcze mam rozwalone na stole, kilka planów do realizacji - ale dziś pokażę przróbkę sznurkowych serduszek.
Raz już je przerabiałam: przemalowałam na biało, lecz nadal coś mi nie pasowało. Teraz w ruch poszedł klej magiczny, koronki i guziki i wyszło tak o:
Jeszcze nie mam dobrego pomysłu na ich rozmieszczenie, wiszą na jednej ścianie z serduszkami dekupażowymi i tworzą lekki chaos ;)
Jakiś czas temu pomalowałam na biało ramki na zdjęcia - zwykłe drewniane, dość wiekowe. Uznałam, że białe będą lepiej pasować, a że nie mieliśmy okazji kupić nowych, postanowiłam wykorzystać to co mam - resztki białej farby, a w jednym przypadku także koronkę. Ramki wyszły świetnie, za to moje zasłanianie zdjęć woła o pomstę do nieba :P
Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu wkleję zdjęcia gotowej czapki! Publiczna deklaracja powinna mnie zmobilizować :) Liczę też, że wreszcie zakończę drugi etap "Projektu kuchnia" - wieszanie przeróżnych suszek i ozdób, żeby móc pokazać postępy. Do tego jednak niezbędna męska pomoc, ktoś musi powywiercać otwory w ścianach - z zasady nie tykam wiertarki, ponieważ mam przeczucie, że to skończy się źle.
Raz już je przerabiałam: przemalowałam na biało, lecz nadal coś mi nie pasowało. Teraz w ruch poszedł klej magiczny, koronki i guziki i wyszło tak o:
Jakiś czas temu pomalowałam na biało ramki na zdjęcia - zwykłe drewniane, dość wiekowe. Uznałam, że białe będą lepiej pasować, a że nie mieliśmy okazji kupić nowych, postanowiłam wykorzystać to co mam - resztki białej farby, a w jednym przypadku także koronkę. Ramki wyszły świetnie, za to moje zasłanianie zdjęć woła o pomstę do nieba :P
Mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu wkleję zdjęcia gotowej czapki! Publiczna deklaracja powinna mnie zmobilizować :) Liczę też, że wreszcie zakończę drugi etap "Projektu kuchnia" - wieszanie przeróżnych suszek i ozdób, żeby móc pokazać postępy. Do tego jednak niezbędna męska pomoc, ktoś musi powywiercać otwory w ścianach - z zasady nie tykam wiertarki, ponieważ mam przeczucie, że to skończy się źle.
poniedziałek, 6 listopada 2017
Zgodnie z planem
Udało mi się skończyć chustę dla Hani - jak zaplanowałam! Jestem bardzo tym zdziwiona, zwłaszcza że w sobotę prawie nic nie zrobiłam.
Oto chusta w całej okazałości:
Zaczęłam już nową chustę, tym razem dla siostry:
i nawet już dłubię czapkę - również dla Hani:
W weekend skorzystałam z okazji i kupiłam kilka rzeczy dla siebie:
Kusi mnie już parę świątecznych projektów, nie mówiąc o sowach wszelakich...
A tu zdobycz z księgarni:
Jeszcze dokładnie się nie wczytałam, ale coś czuję, że będę sporo z niej korzystać - czytelne i zrozumiałe rady, protekty od łatwego do trudniejszego - może w końcu opanuję estetyczne wykańczanie odzieży!
Oto chusta w całej okazałości:
Zaczęłam już nową chustę, tym razem dla siostry:
i nawet już dłubię czapkę - również dla Hani:
W weekend skorzystałam z okazji i kupiłam kilka rzeczy dla siebie:
Kusi mnie już parę świątecznych projektów, nie mówiąc o sowach wszelakich...
A tu zdobycz z księgarni:
Jeszcze dokładnie się nie wczytałam, ale coś czuję, że będę sporo z niej korzystać - czytelne i zrozumiałe rady, protekty od łatwego do trudniejszego - może w końcu opanuję estetyczne wykańczanie odzieży!
piątek, 3 listopada 2017
Małe formy i duże plany
Nadal mam ochotę robić! I robię, co jest w tym najdziwniejsze :) ale cieszę się z tego. Na szczęście mój dzielny mały pomocnik nie boi się odgłosów włączonej maszyny, a wręcz uwielbia patrzeć, jak dłubię na szydełku :D
Uszyłam (uszyliśmy) ozdobne zawieszki do kuchni, ale nie przemyślałam metody podczepienia ich do karnisza, więc póki co są przywiązane za nitkę...Myślę co lepsze - rzepy czy zatrzaski? coś, co pozwoli na szybkie i trwałe zamocowanie...Myślę, a na razie wiszą jak wiszą.
Pierwszy wytwór nieudany - w zamierzeniu miało być serduszko patchworkowe, jak widać bardzo nie wyszło :)
Cała gromadka z pętelkami z koronki - wtedy jeszcze myślałam, że po prostu chwycę taką pętelkę żabką na karniszu...
...ale przy firankach z falbanką maskującą okazało się to niewykonalne.
Widok okna z ozdóbkami. Z daleka nie widać jakże genialnego sposobu zawieszenia, a z bliska nikt się nie przypatruje za bardzo :)
W międzyczasie kończę chustę dla Hani, myślę, że jak się zepnę i będę miała dość czasu, to w weekend ją zakończę. Postanowiłam jednak nie skupiać się tylko na dużych formach i na wzorach, które znam i które są proste - trzeba się rozwijać, nawet na gruncie hobbystycznym.
Zaczęłam ćwiczyć robienie szydełkowych serduszek. Jak widać, pierwsze nie wyszło...
za to drugie jak najbardziej.
Widok na oba:
Różnica jest znaczna. Nauka dla mnie - jak nie wyjdzie od razu, to ćwiczyć do skutku. Praktyka czyni mistrza!
Dlatego nie przejęłam się tym, że moja pierwsza sówka z tyłem z minky wygląda jak wygląda:
Nadal ćwiczę się w szyciu na maszynie form różnych, a nie zszywaniu dwóch kawałków materiału w lini prostej :) Poza tym chciałam też sprawdzić, jak szyje się minky, ponieważ czytałam, że bywa różnie. Póki co nie narzekam. Muszę tylko poprawić jakość zszywania po kształtach :D A sama sowa (po przejściach) będzie moją poduszeczką na szpilki.
A na zakończenie moje ostatnie zakupy:
Dużo planów mam, tylko kiedy to zrealizuję? Chciałabym umieć szybciej robić na szydełku czy na drutach, wtedy mogłabym mieć więcej planów i projektów :P
Szara włóczka na chustę dla siostry (wzór ciągle ten sam); zielenie na sweterek dla Andrzejka - marzy mi się sweterek z wzorami skandynawskimi, czekam z niecierpliwością na zamówioną książkę z tymi wzorami, żeby wybrać coś ekstra ;) Róż i beż dla mnie - mam jeszcze parę motków w odcieniach fioletu i chcę z tego zrobić coś dla siebie, myślę o jakiejś kamizelce czy bezrękawniku, również we wzory skandynawskie :)
Uszyłam (uszyliśmy) ozdobne zawieszki do kuchni, ale nie przemyślałam metody podczepienia ich do karnisza, więc póki co są przywiązane za nitkę...Myślę co lepsze - rzepy czy zatrzaski? coś, co pozwoli na szybkie i trwałe zamocowanie...Myślę, a na razie wiszą jak wiszą.
Pierwszy wytwór nieudany - w zamierzeniu miało być serduszko patchworkowe, jak widać bardzo nie wyszło :)
Cała gromadka z pętelkami z koronki - wtedy jeszcze myślałam, że po prostu chwycę taką pętelkę żabką na karniszu...
...ale przy firankach z falbanką maskującą okazało się to niewykonalne.
Widok okna z ozdóbkami. Z daleka nie widać jakże genialnego sposobu zawieszenia, a z bliska nikt się nie przypatruje za bardzo :)
W międzyczasie kończę chustę dla Hani, myślę, że jak się zepnę i będę miała dość czasu, to w weekend ją zakończę. Postanowiłam jednak nie skupiać się tylko na dużych formach i na wzorach, które znam i które są proste - trzeba się rozwijać, nawet na gruncie hobbystycznym.
Zaczęłam ćwiczyć robienie szydełkowych serduszek. Jak widać, pierwsze nie wyszło...
za to drugie jak najbardziej.
Widok na oba:
Różnica jest znaczna. Nauka dla mnie - jak nie wyjdzie od razu, to ćwiczyć do skutku. Praktyka czyni mistrza!
Dlatego nie przejęłam się tym, że moja pierwsza sówka z tyłem z minky wygląda jak wygląda:
Nadal ćwiczę się w szyciu na maszynie form różnych, a nie zszywaniu dwóch kawałków materiału w lini prostej :) Poza tym chciałam też sprawdzić, jak szyje się minky, ponieważ czytałam, że bywa różnie. Póki co nie narzekam. Muszę tylko poprawić jakość zszywania po kształtach :D A sama sowa (po przejściach) będzie moją poduszeczką na szpilki.
A na zakończenie moje ostatnie zakupy:
Dużo planów mam, tylko kiedy to zrealizuję? Chciałabym umieć szybciej robić na szydełku czy na drutach, wtedy mogłabym mieć więcej planów i projektów :P
Szara włóczka na chustę dla siostry (wzór ciągle ten sam); zielenie na sweterek dla Andrzejka - marzy mi się sweterek z wzorami skandynawskimi, czekam z niecierpliwością na zamówioną książkę z tymi wzorami, żeby wybrać coś ekstra ;) Róż i beż dla mnie - mam jeszcze parę motków w odcieniach fioletu i chcę z tego zrobić coś dla siebie, myślę o jakiejś kamizelce czy bezrękawniku, również we wzory skandynawskie :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Dlaczego mi się nie chce?
Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...
-
Nie wiem czy pisałam, że ususzyłam trochę cytrusów - dwie pomarańcze i półtora limonki :) Niespecjalnie miałam pomysł, co potem...Ale wzięła...
-
Zimno i niefajnie, trzeba więc poprawić sobie nastrój :) Nie potrzeba wiele: wiklinowe wieńce, sztuczne kwiaty, klej na gorąco, sprzęt do ci...
-
A tak na poważnie - miałam pomysł i czas do realizacji i są trzy świąteczne (albo: okołoświąteczne) wieńce. Pierwszy to przeróbka wieńca z...








































