środa, 25 października 2017

Zapał mnie ogarnął...

więc szyję, póki jest ochota :) Na razie wyprodukowałam poszewki na poduszkę do karmienia (zwykły jasiek, na którym kładę Młodego) - stare były już mocno zużyte. Wykorzystałam nieużywane prześcieradełko z frotty i pieluszkę flanelową, obie tkaniny miłe w dotyku. Wyszło całkiem znośnie.


 Tu kolor jest najbardziej zbliżony do rzeczywistego.





Uszyłam też sobie torbę na zakupy, dwie wcześniejsze oddałam. Zachciało mi się udziwnień, przez co szycie było dość skomplikowane. Nie jestem zadowolona z uchwytów, pewnie za jakiś czas albo przerobię torbę na coś innego, albo wymienię uchwyty.


 Z konieczności wszyłam w górnym brzegu tasiemkę wzmacniająco-maskującą :)
A tu mój genialny pomysł - wyprofilowane dno!

W planach (i na maszynie) czeka jeszcze jedna torba, obiecana już dawno. Tym razem uszyję ją jak dwie wcześniejsze, bez żadnych kombinacji :)

2 komentarze:

Dlaczego mi się nie chce?

Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...