Jak w tytule - odnowiłam siostrze wieniec. Wyjazdowo, ponieważ w tym celu musiałam wyjechać :D Sama robota była szybka i przyjemna, ale nim się zebrałyśmy do roboty, minęło kilka dni:)
Pierwotnie wieniec wyglądał tak:
Siostra kupiła go na szkolnym jarmarku świątecznym dobrych kilka lat temu.
Obskubałyśmy ozdoby i resztki kleju
potem użyłyśmy farby w spreju:
Później siedziałam i tworzyłam coś, co można nazwać kwiatkami - wykorzystałam do tego jutę i zszywacze ;) Środki kwiatków to stare drewniane korale przyklejone klejem na gorąco. Kwiaty kleiłam tym samym sposobem do wieńca.
Całość wieńczy wstążka, również z juty.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Dlaczego mi się nie chce?
Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...
-
Nie wiem czy pisałam, że ususzyłam trochę cytrusów - dwie pomarańcze i półtora limonki :) Niespecjalnie miałam pomysł, co potem...Ale wzięła...
-
Zimno i niefajnie, trzeba więc poprawić sobie nastrój :) Nie potrzeba wiele: wiklinowe wieńce, sztuczne kwiaty, klej na gorąco, sprzęt do ci...
-
A tak na poważnie - miałam pomysł i czas do realizacji i są trzy świąteczne (albo: okołoświąteczne) wieńce. Pierwszy to przeróbka wieńca z...









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz