niedziela, 27 listopada 2016

Wrzosowy szal

W poprzednim poście wspomniałam o szaliku-prezencie. Wczoraj prezent został wręczony i zaakceptowany, więc mogę wkleić zdjęcia:




Szal zrobiłam z mieszanki moheru i akrylu - przyjemna w dotyku i bardzo ciepła. Wzór to jeden z moich ulubionych, prosty i efektowny.


A tu moja pierwsza gwiazdka szydełkowa, może raczej "gwiazdka". Niestety nadal nie ogarniam schematów, a to efekt mojej improwizacji na podstawie filmików na YT. Nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa w tej kwestii, o nie!



Co do żółtego pulowerka - nikt nie chce, więc muszę spruć. Jakieś fatum wisi nade mną (dobrze, że szal wyszedł!), bo jestem na etapie wymyślania, jaki szalik chcę zrobić dla siebie (ta sama mieszanka akrylu i moheru, ale kolor pomarańczowy): wiem tylko, że chciałabym to zrobić szydełkiem, ale wersja prototypowa, czyli półsłupki, nie spodobała mi się i też prułam. Problem tkwi w tym, że póki co nie wyszłam POZA półsłupki, co mnie w sposób bardzo widoczny ogranicza :) Ale nie poddaję się, będę próbować dalej i poznawać nowe techniki - ile można mówić, że chcę się nauczyć szydełkować?

Dostałam też zamówienie na pulowerek dla uroczej młodej damy:) z poprzedniego wyrosła, więc kochana ciocia musi zabrać się do roboty :) Mam już wyszukany świetny wzór (z liskiem!), czekam jeszcze na dane dot. długości i szerokości i można robić :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dlaczego mi się nie chce?

Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...