niedziela, 18 września 2016

Pimpek i Basset, czyli uszyłam...

Dorwałam książkę "Przytulanki szmacianki" i zostałam niejako zobowiązana do uszycia czegoś mojemu Młodszemu Gościowi :) Uszyłam, nawet dwie, bo co mi szkodziło? Zwłaszcza, że Egzemplarz Pierwszy nie bardzo wyszedł - połamałam igłę w maszynie i kończyłam szyć ręcznie, bardzo improwizując (bo i po co czytać opisy). Drugi Egzemplarz jest bardziej udany, ale Gość cieszy się z obu, a to dla mnie najważniejsze.

Egzemplarz Pierwszy, czyli Pimpek:



Egzemplarz Drugi - Basset:





Od razu mówię, że Basset w rzeczywistości nie jest aż tak krzywy, coś zdjęcie dziwnie wyszło, a nie mam już możliwości zrobienia nowego. 

A tu obie maskotki razem:





Dodam tylko, że według opisów z książki łapki i uszka nie powinny być wypchane, co doczytałam parę minut temu :P Będzie okazja do uszycia czegoś nowego :)


2 komentarze:

Dlaczego mi się nie chce?

Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...