Dostałam od męża poduszkę - czarno-białą, w kotki. Sama w sobie super, ale niespecjalnie pasowała do reszty poduszek w salonie, więc postanowiłam uszyć bardziej pasujące poszewki. Znalazłam resztki materiału pasującego kolorystycznie, z braku odpowiednich ilości musiałam wymyślić coś na maskowanie szwu biegnącego z przodu...i w efekcie wyszły mi fikuśne i urocze podusie. Sama jestem sobą zachwycona!
Tutaj z kocią poduszką w komplecie :)
A jeszcze przyszła moja tkanina minky! Mam ambitny plan uszycia poduszki-zwierzaczka dla synka, być może powstanie kilka stworków, bo minky jest dosyć sporo.
Teraz tylko znaleźć odpowiednie wzory i zabrać się za szycie:)
Genialnie wyszło. Możesz być w 100% dumna. Ej a jak zareagował piesek na kocią poduszkę. Czy nie doznał szoku?
OdpowiedzUsuńDla Watsa najważniejsze, żeby było miękko :) a póki co ma zakaz korzystania ze wszystkich nowych poduszek :)
UsuńBardzo fajne te kratkowe poduszki i pomysł z koronką oryginalny :) wpasowaly się stylem i kolorem w kanapę :)
OdpowiedzUsuńdziekuje za wizyte na moim blogu :)
Zamysł był taki, żeby pasowało ;)
UsuńNie ma za co dziękować, to była prawdziwa przyjemność :) Ps- niedawno przyszła do mnie książka Arne i Carlosa o bombkach ;p