Ale staram się coś robić, traktuje to jako formę relaksu dla siebie i małą odskocznię od problemów. Poza tym już chyba nie umiem oglądać telewizji bez robótki ;)
Najpierw: prawie skończony kocyk dla Synka.
Mam już zakupione włóczki na podobny kocyk, dla mojej drugiej siostrzenicy:
Moherowy szal został odłożony do jesieni, starałam się go skończyć, ale świadomość, że założę go w kolejną zimę skutecznie odbierała mi zapał do dziergania.
Mam w zapasie jeszcze 3 włóczki, dwie miały być przeznaczone na wiosenne chusty, jednak zaczynam mieć wątpliwości. Szali, kominów i chust (kupnych) mam dużo, myślę więc nad tym, czy nie zrobić sobie ażurowych bluzek na lato. Milion pomysłów, a kiedy to się zrobi??


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz