Projekt kuchnia dalej trwa - po prostu czasem człowiek nie ma chęci :) pocieszam się, że nadchodzi czas świątecznych porządków, więc może wtedy się uda. Będzie lepiej, jak zamówimy i powiesimy górne szafki - nie tylko będzie można pochować część rzeczy, ale wykorzystać nową przestrzeń do działań dekoracyjnych :)
A poza tym jak w tytule. Mam różne pomysły, kilka rzeczy na żądanie i nie mam ochoty. Czas by się znalazł, gorzej z chęciami. Jednak staram się coś dłubać, żeby nie wkręcić się w mało ciekawy rytm pranie-sprzątanie-gotowanie-dziecko.
W bólach kończę ponczo. W bólach, ponieważ teraz mi się nie przyda i mam świadomość, że będzie leżeć parę miesięcy - ale trzeba się zmobilizować i wreszcie je skończyć, zwłaszcza że niewiele trzeba zrobić do końca. A jak je odstawię, to mogę wiosną uznać, że już nie chcę poncza :P
W ramach odpoczynku od poncza robię chustę dla bratanicy :) Prosty wzór, jak w mojej chuście, grubsza włóczka, więc robi się szybko i bardzo przyjemnie :) Hania zamówiła też czapkę na wzór czapki Andrzejka (kupnej, żeby nie było): z pomponami i oczkami...włóczkę już mam, ogarniam też kwestię robocizny, muszę tylko zacząć :P
I dwa małe postanowienia-projekty: poduszka ochronna na przewijak dla Andrzejka oraz poprawienie wieńca świątecznego z ub. roku (stanowczo za mało ozdób). Plus zaległe od dawna torby - skrojone już nawet, a jakoś nie mogę dotrzeć żeby je uszyć.