sobota, 28 października 2017

Poduszki

Dostałam od męża poduszkę - czarno-białą, w kotki. Sama w sobie super, ale niespecjalnie pasowała do reszty poduszek w salonie, więc postanowiłam uszyć bardziej pasujące poszewki. Znalazłam resztki materiału pasującego kolorystycznie, z braku odpowiednich ilości musiałam wymyślić coś na maskowanie szwu biegnącego z przodu...i w efekcie wyszły mi fikuśne i urocze podusie. Sama jestem sobą zachwycona!




Tutaj z kocią poduszką w komplecie :)

A jeszcze przyszła moja tkanina minky! Mam ambitny plan uszycia poduszki-zwierzaczka dla synka, być może powstanie kilka stworków, bo minky jest dosyć sporo.
Teraz tylko znaleźć odpowiednie wzory i zabrać się za szycie:)

środa, 25 października 2017

Zapał mnie ogarnął...

więc szyję, póki jest ochota :) Na razie wyprodukowałam poszewki na poduszkę do karmienia (zwykły jasiek, na którym kładę Młodego) - stare były już mocno zużyte. Wykorzystałam nieużywane prześcieradełko z frotty i pieluszkę flanelową, obie tkaniny miłe w dotyku. Wyszło całkiem znośnie.


 Tu kolor jest najbardziej zbliżony do rzeczywistego.





Uszyłam też sobie torbę na zakupy, dwie wcześniejsze oddałam. Zachciało mi się udziwnień, przez co szycie było dość skomplikowane. Nie jestem zadowolona z uchwytów, pewnie za jakiś czas albo przerobię torbę na coś innego, albo wymienię uchwyty.


 Z konieczności wszyłam w górnym brzegu tasiemkę wzmacniająco-maskującą :)
A tu mój genialny pomysł - wyprofilowane dno!

W planach (i na maszynie) czeka jeszcze jedna torba, obiecana już dawno. Tym razem uszyję ją jak dwie wcześniejsze, bez żadnych kombinacji :)

poniedziałek, 23 października 2017

Tyle pomysłów, a chęci brak

Projekt kuchnia dalej trwa - po prostu czasem człowiek nie ma chęci :) pocieszam się, że nadchodzi czas świątecznych porządków, więc może wtedy się uda. Będzie lepiej, jak zamówimy i powiesimy górne szafki - nie tylko będzie można pochować część rzeczy, ale wykorzystać nową przestrzeń do działań dekoracyjnych :)

A poza tym jak w tytule. Mam różne pomysły, kilka rzeczy na żądanie i nie mam ochoty. Czas by się znalazł, gorzej z chęciami. Jednak staram się coś dłubać, żeby nie wkręcić się w mało ciekawy rytm pranie-sprzątanie-gotowanie-dziecko.

W bólach kończę ponczo. W bólach, ponieważ teraz mi się nie przyda i mam świadomość, że będzie leżeć parę miesięcy - ale trzeba się zmobilizować i wreszcie je skończyć, zwłaszcza że niewiele trzeba zrobić do końca. A jak je odstawię, to mogę wiosną uznać, że już nie chcę poncza :P





W ramach odpoczynku od poncza robię chustę dla bratanicy :) Prosty wzór, jak w mojej chuście, grubsza włóczka, więc robi się szybko i bardzo przyjemnie :) Hania zamówiła też czapkę na wzór czapki Andrzejka (kupnej, żeby nie było): z pomponami i oczkami...włóczkę już mam, ogarniam też kwestię robocizny, muszę tylko zacząć :P



I dwa małe postanowienia-projekty: poduszka ochronna na przewijak dla Andrzejka  oraz poprawienie wieńca świątecznego z ub. roku (stanowczo za mało ozdób). Plus zaległe od dawna torby - skrojone już nawet, a jakoś nie mogę dotrzeć żeby je uszyć.

Dlaczego mi się nie chce?

Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...