piątek, 4 sierpnia 2017

Robótki

Im dłużej tkwię nad jedną rzeczą, tym mniej mi się ona podoba - i mam proporcjonalnie coraz mniej chęci na jej skończenie. Tak jest z nieszczęsną szydełkową chustą, którą zaczęłam pod koniec maja...i nadal robię. Ok, dziecko może być jakimś usprawiedliwieniem, ale powinnam się sprężyć i wreszcie ją skończyć, mam poza tym włóczki na kolejne dwie :P

Po głębokim namyśle zaczęłam teraz drugi kolor, choć w założeniu miała być chusta jednolita. Myślę jednak, że kilka rzędów kontrastowych doda jej tylko uroku (a mnie się chce znowu dłubać).





Z rozpędu zrobiłam jeszcze zakładkę do książek, w zasadzie dwie, ale ta jest bardziej dopracowana:



Zaczęłam też poncho, wzorem jak zakładkę. Może to uda mi się zrobić w miarę szybko :) choć póki co siedzę nad chustą, żeby wreszcie ją skończyć.

Dlaczego mi się nie chce?

Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...