poniedziałek, 26 września 2016

Porządki i stare pudełko

Co trzeba zrobić, gdy człowieka najdzie chęć na sprzątanie? Usiąść i poczekać, aż przejdzie;p
Nie usiadłam - zamierzałam ogarnąć półkę ze swoimi książkami i gazetkami o tematyce robótkowej. Zaraz na początku natrafiłam na mnóstwo jakże potrzebnych do dekupażu rzeczy typu serwetki i pędzle...i gdzie to schować??

Na szczęście od dawna miałam zakupioną rolkę dekoracyjnej tapety, miałam też karton po butach z przykrywką. Postanowiłam połączyć jedno z drugim i wyszło całkiem nieźle, choć wiem, jakich błędów unikać na przyszłość:)

Mała fotorelacja:












Gotowe pudełko:



Pudełko na miejscu docelowym:



Wyszło jak wyszło, ale przynajmniej wreszcie mam porządek :)

piątek, 23 września 2016

Rozmaitości

Nie mam za bardzo nowych prac - kilka się robi, ale to raczej projekty dłuższe (sweter, szal i chusta), dwa kolejne pomysły czekają na to, aż je zrealizuję...więc dla urozmaicenia wkleję kilka prac powstałych w ciągu ostatniego roku.
Będzie tematycznie: robótki na drutach.

Jako pierwsze, moje sówki-breloczki. Wzór znalazłam w wydaniu specjalnym Mollie Potrafi (150 projektów na druty), zrobiłam wszystkie w ramach prezentów :) Poza zaprezentowanymi na zdjęciach, powstało jeszcze z 5 kolejnych, tylko dla siebie nie zdołałam zrobić, bo już miałam przesyt :)





Następnie - getry jako dodatek do prezentu gwiazdkowego dla Siostry :) Musiałam je potem lekko zwężać, ale ogólnie prezent został uznany za trafiony:

Kolejny prezent gwiazdkowy to moherowy szal dla Mamy, która początkowo myślała, że szal został kupiony :)
Nie widać całości, ale wzór widoczny jest dobrze. Bardzo efektowny i banalnie prosty - kocham takie!

Reszta to rzeczy zrobione dla siebie:
- dłuższy pulower z resztek, z golfem, który przerabiałam dwa razy, aż zaczął się odpowiednio układać

-sweterek...bazą była włóczka amerykańska, w motku na tamten rynek,kolor nie do dostania w Polsce, stąd w sumie 3 różne odcienie czerwieni. Małżonek szanowny wiedział, że z włóczki się ucieszę, ale nie wpadł na to, że jeden kłębek to może być ciut za mało. Sweterek ostatnio poprawiłam, dorobiłam prawie dobrze dekolt i wydłużyłam ściągacz, bo w poprzedniej wersji nerki mi zamarzały. Żałuję bardzo, że nie jest zrobiony w całości z tej hamerykańskiej włóczki, jest cudownie milusia w dotyku...







-ponczo z resztek, jak szyderczo mawia moja siostra, w barwach niemieckiej flagi. W sumie może i ma rację, ale jak robiłam, wydawało mi się, że kolory tak dobrze ze sobą współgrają ;p




Dla Siostry zrobiłam ponczo tym samym wzorem, ale w innym, jednolitym kolorze, zdjęcia nie dam, gdyż na jedynym, jakie posiadam, fachowo i profesjonalnie uchwyciłam część swoich nóg i laptopa :P

Ze wszystkiego jestem nieskromnie zadowolona i chwalę się przy każdej okazji :) Wirtuoz drutów ze mnie nie jest, ale myślę, że najgorzej toto nie wyszło :)

niedziela, 18 września 2016

Pimpek i Basset, czyli uszyłam...

Dorwałam książkę "Przytulanki szmacianki" i zostałam niejako zobowiązana do uszycia czegoś mojemu Młodszemu Gościowi :) Uszyłam, nawet dwie, bo co mi szkodziło? Zwłaszcza, że Egzemplarz Pierwszy nie bardzo wyszedł - połamałam igłę w maszynie i kończyłam szyć ręcznie, bardzo improwizując (bo i po co czytać opisy). Drugi Egzemplarz jest bardziej udany, ale Gość cieszy się z obu, a to dla mnie najważniejsze.

Egzemplarz Pierwszy, czyli Pimpek:



Egzemplarz Drugi - Basset:





Od razu mówię, że Basset w rzeczywistości nie jest aż tak krzywy, coś zdjęcie dziwnie wyszło, a nie mam już możliwości zrobienia nowego. 

A tu obie maskotki razem:





Dodam tylko, że według opisów z książki łapki i uszka nie powinny być wypchane, co doczytałam parę minut temu :P Będzie okazja do uszycia czegoś nowego :)


czwartek, 15 września 2016

Zrobiłam...

Od dawna chciałam zrobić filcowe ptaszki z "Mollie potrafi" (nr 2, marzec-kwiecień 2016).
I zrobiłam...ale mojego małego gościa opanowała żądza posiadania, więc tak jakbym ich nie zrobiła:)

Cieszę się jednak, że się spodobały :D

Kilka zdjęć z etapu produkcji:











Wycinanie na podstawie formy przodu i tyłu :)

Potem zszywanie wszystkiego i wypychanie ptactwa wypełniaczem :)


I na koniec całe wesołe stadko:


czwartek, 8 września 2016

Opaska

Dziś krótko i skromnie, ponieważ mam gości i nie za bardzo mam czas na robienie czegokolwiek.

Dla młodszego i mniejszego gościa, jako dobra ciocia, zrobiłam opaskę - splot ryż podwójny, kokarda ryż pojedynczy. Dla dekoracji doszyłam na środku kokardy połyskliwy różowy cekin.




Moim skromnym zdaniem wyszło co najmniej przyzwoicie, jednak obdarowana przejawia niechęć do czegokolwiek na głowie :P i póki co opaska służy do rzucania. Liczę, że jednak będzie używana w prawidłowy sposób :)

niedziela, 4 września 2016

Wieszak na biżuterię

Wisiorów i korali nigdy za wiele:) ale trzeba to gdzieś trzymać. Można w pojemniczku lub pudełku, jednak wisiory mają to do siebie, że strasznie lubią się plątać.
Poszukałam inspiracji w sieci i zrobiłam swój własny wieszak na biżuterię.

Roboty tyle co nic:


Zbędny drewniany wieszak malujemy na dowolny kolor (można zostawić oryginalny) i lakierujemy.

Później wbijamy małe gwoździki lub pinezki - coś, na czym będziemy wieszać naszą biżuterię. W tym miejscu serdecznie dziękuję Panu Małżonkowi za powbijanie wszystkich pinezek :)



A to gotowy wieszak w różnych konfiguracjach z wisiorkami :) ostatnie zdjęcie przedstawia wieszak w miejscu docelowym (ściana w tzw. garderobie).


Przy okazji pokażę, jak odmalowałam inny wieszak w tejże garderobie, która jest w trakcie wykańczania (czytaj: nie mamy jeszcze pomysłu, jak będzie wyglądać ;p ) - wieszak był ciemnobrązowy, ale zapragnęłam odmiany. Uważam, że wyszło całkiem nieźle. W końcu torebkom też się coś należy :)



Dlaczego mi się nie chce?

Zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Mam pomysły, mam materiały, czas też by się znalazł (choćby wieczorem, gdy dziecko już śpi), ale ...